Na dworzec!
Góry
Są tacy zapaleńcy, którzy w Tatry jeżdżą co roku, chodzą od lat po tych samych szlakach i jeszcze im się nie znudziło. Niby nic takiego. Idzie człowiek ciągle w górę, zziajany i zmęczony jak mops i tylko tyle ma satysfakcji, że doszedł na szczyt. Brzmi absurdalnie, a jednak prawda jest, że ta satysfakcja jest ogromna. Krok za krokiem zostawiamy za sobą nasze troski i coraz bardziej dajemy się górom pochłonąć. Wchodzimy do Tatrzańskiego Parku Narodowego i co chwilę jesteśmy w innym miejscu, a widoki zapierają dech w piersiach. Kto raz zobaczył Dolinę Białego, ten wraca tam uparcie. A Giewont? Ile się trzeba namęczyć, żeby na niego wleźć, ale widok jest niezapomniany, dreszczyk emocji zresztą też, bo grań i łańcuchy na sam szczyt, dają odpowiednią dawkę emocji. I co z tego, że Goprowcy śmigają po tych górach, jakby im to nie sprawiało żadnego problemy, a z nas wychodzą siódme poty już po kilu krokach w górę. Góry są dla każdego, oby tylko w czasie takiej wycieczki nie zapomniał gdzieś po drodze głowy i nie ryzykował niepotrzebnie.