Na dworzec!

Maraton

Zwiedzanie najbliższej okolicy, czy sąsiedniego miasta, to nie to samo, co długa podróż, która pozwala zobaczyć większy kawałek świata. Dawniej młodzi arystokraci, po zakończeniu edukacji, dla jej uświetnienia, wyruszali w podróż. Trwała ona znacznie dłużej niż obecne wyjazdy. Dziś może trochę zapomnieliśmy o roli, jaką odgrywa podróż w poznaniu świata. Świat zmalał, stał się globalną wioską. Lecimy na tydzień do Egiptu, Chorwacji lub Grecji, a potem wracamy do codziennych zajęć. Oczywiście, że nie ma odpowiedzi na to, czy lepsze były dawne długie podróże, czy dzisiejsze tygodniowe wycieczki. Jeden i drugi sposób jest cudowny, pozwala wyrwać się z marazmu, otworzyć na inną kulturę, zaakceptować ludzi, którzy żyją inaczej niż my. Szukamy wytchnienia, natchnienia i sił do stawienia czoła kolejnym wyzwaniom. Nic tak nie ładuje akumulatorów, jak parę dni wyrwanych na zupełnie odmienne zajęcia. Wsiadamy do samochodu, samolotu, pociągu i przemieszczamy się. Świat nagle się zmienia i zmienia się nasza perspektywa.